Większa swoboda w wyborze dostawcy elektrowni jądrowej

Resort skarbu sprawdza, czy zgodnie z prawem unijnym można dać Polskiej Grupie Energetycznej większą swobodę przy wyborze dostawcy elektrowni jądrowej, gdyż Prawo Zamówień Publicznych umożliwia protesty przegranych w przetargu i przeciąganie całego procesu.

Komentując tę sprawę prof. Grzegorz Wrochna, dyrektor Narodowego Centrum Badań Jądrowych (NCBJ) zwrócił uwagę na jeszcze jeden nader istotny aspekt sprawy.

Podkreślił, że "wybór technologii jest procesem bardzo złożonym, gdyż decyduje nie tylko o wyborze dostawcy reaktora, ale także o konkretnych rozwiązaniach technicznych, które będą zastosowane. Szczególnie istotne są kwestie bezpieczeństwa. Ponad 400 reaktorów pracujących na świecie dowodzi, że dzisiejsza technologia umożliwia bezpieczne wykorzystanie energii jądrowej. Ale nie ma nic za darmo".

Twierdzi, że bałby się przetargu zgodnego z Prawem Zamówień Publicznych, gdyż "ryzyko, że otrzymalibyśmy rozwiązanie nie najlepsze i najbezpieczniejsze, tylko najtańsze, byłoby zbyt duże".

Przeczytaj pełną opinię prof. Wrochny.

Za wyborem dostawcy z pominięciem standardowej procedury przetargowej opowiada się również prof. Konrad Świrski z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej, lecz patrzy na to z innego punktu widzenia. Podaje dwa powody, z ktorych jeden wydaje się istotny, drugi wątpliwy:

"Analizując potencjalne kraje skąd można kupić reaktor mamy jedynie alternatywę francuską, amerykańsko-japońską, koreańską i rosyjską. W momencie stosowanie typowych procedur zamówień publicznych i rygorystycznych polskich przepisów – zawsze wygra oferent z najniższym kosztem – a tu łatwo typować zwycięzcę. Rosjanie budują już bloki jądrowe w obwodzie kaliningradzkim (inwestycja finansowana z kredytów kontrolowanych przez państwo banków) i na Białorusi – gdzie też pieniądze idą za technologią (rosyjskie). Ewentualna propozycja rosyjskiego reaktora w Polsce, prawdopodobnie byłaby zdecydowanie najtańsza , a wobec czego spowodowałaby koszmarny ból głowy decydentów, którzy próbując dywersyfikować polską energetykę i desperacko zmniejszyć zależność od importowanego dla gospodarki gazu, nagle wpadają w nową zależność tylko uranową" - pisze prof. Świrski.

Przeczytaj pełną opinię prof. Świrskiego.

Uwaga prof. Świrskiego o niebezpieczeństwie "wpadnięcia w zależność uranową" od Rosji  wydaje się niesłuszna, gdyż o tym, jakie ma być paliwo do reaktora decyduje także nabywca, który może narzucić warunki techniczne. Rosjanie oczywiście chcieliby mieć wyłączność, ale to kwestia mądrych negocjacji, a nie ograniczeń technicznych. Zmiana dostawcy też jest możliwa. Tak tę sprawę komentuje prof. A Strupczewski z NCBJ:

Czeska Elektrownia Jądrowa Temelin - Wyświetl większą mapę

"Nie przecząc twierdzeniom prof. Świrskiego co do zależności Polski od importu ropy i gazu z Rosji, chciałbym jednak sprostować tezę, że kupno reaktora rosyjskiego  musi oznaczać kupowanie paliwa z Rosji i dalsze uzależnienie paliwowe naszego kraju. Paliwo do reaktorów rosyjskich typu WWER jest podobne do paliwa reaktorów zachodnich PWR, różni się głównie kształtem wiązki (przekrojem kasety) paliwowej, która w PWR-ach ma przekrój kwadratowy, a w WWER-ach sześciokątny. Same pręty paliwowe w tej wiązce są analogiczne w obu typach reaktorów. Wiązki paliwowe można kupować zarówno w Rosji, jak i i krajach zachodnich. W EJ Temelin, gdzie pracują dwa reaktory WWER 1000,  stosowano przez 10 lat paliwo firmy Westinghouse. W 2010 r. w bloku nr 1 dokonano wymiany paliwa z paliwa dostarczanego przez firmę Westinghouse na paliwo firmy TVEL, a w bloku nr 2 paliwo amerykańskie pracowało nadal i zostało wymienione na rosyjskie w 2011 roku. Fakty te potwierdzają, że paliwo amerykańskie może pracować w reaktorze rosyjskim, a także, że można zmienić dostawcę paliwa w toku pracy.

Podobne zmiany paliwa przeprowadziliśmy w reaktorze badawczym MARIA, który przez wiele lat pracował z paliwem rosyjskim. Obecnie paliwo dla MARII dostarcza Francja, a możliwe są też zakupy tego paliwa z Argentyny. Tak więc kupno reaktora w jakimś kraju nie oznacza jeszcze, że w tym samym kraju musimy kupować paliwo.

Niezależnie od tego sprostowania, podzielam opinię prof. Świrskiego, że decyzja co do wyboru reaktora będzie podjęta przez PGE z uwzględnieniem wszystkich czynników gospodarczych i politycznych i osobiście nie oczekuję, by reaktor rosyjski miał być wybrany".

Zatem istotna wydaje się druga kwestia, na którą zwraca uwagę profesor Świrski, że Rosjanie, mając zapewnione finansowanie z banków państwowych, mogliby złożyć najtańszą ofertę, ktora zwyciężyłaby w zwykłym przetargu, zgodnym z ustawą o zamówieniach publicznych, a to spowodowałoby "koszmarny ból głowy decydentów" i wywołało protesty silniejsze niż w przypadku wybrania któregokolwiek z pozostałych możliwych kontrahentów, bo Rosjanie, bo Czarnobyl, bo... Strach przed elektrownią jądrową ma wielkie oczy, a strach przed rosyjską elektrownią jądrową jeszcze większe.

Przez wrzawę, jaka by się podniosła na pewno trudno by było przebić się rozsądnej opinii, że proponowane przez Rosję reaktory WWER (rosyjska odmiana PWR) to zupełnie co innego niż czarnobylski reaktor RBMK.

Silne protesty społeczne mogłyby wydłużyć czas budowy, a czas to pieniądz, więc ostatecznie najtańsza oferta mogłaby się stać najdroższą.